Jak wynegocjować podwyżkę?

Ocena: 0.0/10

Liczba ocen: 0

Oceń ten artykuł:

Rozmowa o pieniądzach jest dla wielu pracowników bardzo trudna, stresująca i pozostaje czymś, co jest jedynie w sferze marzeń niemających nic wspólnego z rzeczywistością. Oczywiście nie zawsze nasze starania o to, aby otrzymać docenienie w postaci większych zarobków kończą się tak, jak byśmy sobie tego życzyli, ale nie ma co ukrywać, że warto próbować. I poniżej przedstawiamy kilka skutecznych zasad negocjowania podwyżki, które podpowiadają specjalni w dziedzinie szeroko rozumianego HR.

Wiedzieć, dlaczego mają nas wyróżnić

Podwyżka to nic innego jak wyróżnienie za dobrą, solidną i rzetelną pracę. Jest to nagroda dla pracownika, ale nikt nie powiedział, że nie jest dopuszczalne samodzielne wskazywanie przełożonemu, że takowy „dodatek” do stałej, dotychczasowej wypłaty należy się akurat nam. W dużych firmach jest to na porządku dziennym, że zatrudniani pracownicy sami upominają się o podwyżki, wskazując szefowi śmiało, co mają już na swoim koncie. Musimy zatem mieć warte uwagi argumenty i podstawy przesądzające o tym, że to właśnie my mamy dostać podwyżkę z całego licznego teamu. Jednym z najpowszechniejszych błędów jest jednakże rozpoczynanie rozmowy od stwierdzenia – pracuję w tej firmie tyle i tyle. Z punktu widzenia pracodawcy nas zatrudniającego, to nie jest wcale żaden silny argument. Przecież nikt nie robi nikomu łaski, że pracuje w danym miejscu, wręcz przeciwnie – jako pracownicy powinniśmy być wdzięczni, że zatrudnienie w ogóle mamy. Tak w większości przypadków kształtuje się myślenie szefostwa. Nie ten pracownik, to znajdzie się inny, tym bardziej, że dookoła coraz głośniej o postępującym w naszym kraju bezrobociu i coraz liczniejszej grupie absolwentów z tytułem magistra. Najważniejsze jest zatem nie to, że pracownik zajmuje etat tyle i tyle ale to, że jego działalność w firmie przynosi firmie jakieś korzyści. Podkreślajmy zatem bardziej nie czas spędzony w konkretnym przedsiębiorstwie, co przede wszystkim nasze zasługi w ty okresie. Najlepiej zatem udać się na rozmowę o podwyżkę tuż po tym, jak udało nam się osiągnąć jakiś znaczący dla placówki sukces.

Sztuczką, która jest polecana nie tylko podczas negocjowania podwyżki, ale także przy rozmowie wstępnej o warunki zatrudnienia i spodziewane wynagrodzenie za pracę to podwyższanie pensji, jaką sobie faktycznie życzymy. Wtedy po prostu mamy jak schodzić z ceny. Nie chodzi oczywiście o to, aby podawać wielce wygórowaną i nierealną kwotę, ale o to, żeby zaproponować coś więcej niż suma, jaka nas usatysfakcjonuje. Wtedy jest większa szansa, że pracodawca, chcąc obniżyć kwotę na korzyść dla siebie, faktycznie da nam tyle, ile planowaliśmy „ugrać”.

Nie jest zalecane także nerwowe podchodzenie do sprawy. Jeżeli walczymy o swoje, to powinniśmy być przede wszystkim pewni siebie. Nerwy zdecydowanie nam w tym nie pomogą i gdy stres weźmie górę nad ambicjami, w końcu przyznamy rację pracodawcy, że to jeszcze nie ten czas, kiedy należy nam się większa wypłata. Kolejna sprawa to to, że wielu pracowników nie ma nie wystarczająco rozsądnych argumentów przemawiających na ich korzyść. Samo stwierdzenie szefowi, że chce się więcej niż się ma teraz to za mało. Dobrze jest poprzeć to, co się mówi jakimś obiektywnym faktem – na przykład można przytoczyć kwoty, jakie rzeczywiście obowiązują na podobnych stanowiskach w innych, konkurencyjnych placówkach czy też na tych samych etatach i w danej branży. Nie dajmy się wyprowadzić z równowagi, nie bądźmy niekulturalni, nie wpadajmy w złość, nie pokazujmy swojej frustracji, ale rzeczowo i konkretnie informujmy i przekazujmy argument za argumentem.

Zdjęcia

Komentarze

Dodaj swój komentarz

listycv.pl © 2018. Wszelkie prawa zastrzeżone.